ETAPY POWSTAWANIA UBRAŃ

28.08.2020

Etapy powstawania naszej marki PET LIKE YOU.

We wrześniu minie rok od pierwszej odsłony naszych ubrań. Na Zlocie Buldożków, który zresztą wspominamy znakomicie, pokazaliśmy nasze pierwsze wyszycia odebrane prosto ze szwalni. Dosłownie prosto:)

Przywieźliśmy wówczas kilkadziesiąt bluz czarno neonowych, pomimo deszczu cieszyły się sporym zainteresowaniem.

Skąd pomysł?

Nie pytajcie???? W mojej artystycznej głowie dużo się dzieje. Kiedyś procowałam jako projektantka zieleni następnie nawierzchni w dużej firmie. Od zawsze musiałam coś tworzyć, kreować. Moją pasją jest fotografia, którą uprawiam już parę ładnych lat. Poza fotografią zawsze skupiałam się na świecie przyrody i zwierzętach.

Od dziecka moje zamiłowanie do zwierząt było  na tyle silne, by zawsze otaczać się czworonogami. 

Nie będę pisała o zawiłościach mojego życia, mojej rodziny, zdrowiu i planach. Każdy zawsze ma jakieś problemy, pasje, cele i często jest tak, że musimy zmierzyć się z trudnościami. Chcę pokazać Wam, że czasami trzeba chcieć by coś się udało. A jak los wali ci kłody to staraj się je podnieść.

Niestety wokół nas jest tyle samo dobrych co i złych doradców i jeśli ktoś podcina Ci skrzydła to je bandażuj, poleż chwilę, zbierz myśli i działaj.

Moja i nasza droga do stworzenia tejże marki była długa i kręta i momentami bardzo ciężka. Wielokrotnie nie wiedziałam czy dobrniemy do momentu produkcji. Udało się. Mamy Pet Like You. Ale teraz, właśnie teraz przed nami wyzwanie i ciężka praca nad promocją, sprzedażą. I zaczynamy proces marketingowy, który wiąże się ze zdobywaniem wiedzy, doświadczenia, próbach. Nie ukrywam, że jest ciężko.

Rok temu wpadłam na pomysł powstania marki, kiedyś przeczytałam w mądrym magazynie marketingowym, że by zaistnieć trzeba stworzyć cos nowego, mniej sztampowego, wzbudzającego zaciekawienie. I to okazało się prawdą. Kiedy zaczęłam głośno myśleć o pomyśle, realizacji przyglądałam się ludzkim reakcjom, badałam czy nasza marka może mieć szansę zaistnieć. Tego nigdy nie wiesz dopóki nie zaryzykujesz.

Oprócz innowacyjności natchnęłam się naszymi „dziewczynami” z którymi ja sama spędzałam większość czasu. Były moimi towarzyszkami dobrych i złych momentów, pomogły mi wyjść z problemów zdrowotnych, zawdzięczam im naprawdę bardzo dużo. To kawał naszej wspólnej historii zadecydował o tym, by połączyć człowieka i psa, psa i człowieka razem…….W troszkę żartobliwy, a jednak dość wymowny sposób.

Dość już wstępu. Teraz jak to wyglądało. Dodam, że był to bardzo ciężki i momentami wykańczający etap w moim życiu dlatego teraz kiedy patrzę na nasze ubrania jestem szczęśliwa, że udało się to wszystko zrealizować. Dodam, że nie osiągnęliśmy sukcesu, nie mam super sprzedaży, powoli się rozwijamy , pracujemy, brniemy przez pandemię i staramy się iść do przodu. Podczas tworzenia marki spotkaliśmy wiele pomocnych osób, które nas inspirowały i dawały ciekawe pomysły. Były też osoby, które dość dobitnie komentowały nasze pomysły. zawsze znajdą się różne spojrzenia na jeden temat. 

Projektant i świeże spojrzenie.

Z racji takiej, że daleko mi do szwaczki, krawcowej czy konstruktorki pomyślałam o tym by zatrudnić kogoś kto pomoże nam w powstaniu pomysłu. Poprzez znajomą dotarłam do Mateusza, młodego projektanta, który projektuje ubrania w dość surowy ale niezwykle imponujący sposób.

Wielokrotnie spotykaliśmy się w jego pracowni szukając rozwiązań. Na początku były rozmowy, a po jakimś czasie pojawiły się pomysły. Każdy miał coś do powiedzenia. Milo wspominam czas rozmów z Mateuszem, inspirowania się jego innowacyjnym spojrzeniem do tematu. 

Pojawiały się szkice, kolory, kieszenie, wstawki. Nie mając pojęcia o konstrukcji dla psa, Mateusz zaczął swoją pracę.

Henia, nasza modelka była dla nasz wzorem, na niej przypinał szpilki, rysował, kroił.

Po długim czasie powstawały prototypy, które ulegały kilkakrotnej modyfikacji. Mieliśmy problemy z kapturem, który zawszy był za duży????

 

Po kilku miesiącach poprawek, czekania na poprawki,  nie ukrywam i nerwów, doszliśmy do momentu, gdzie uzyskaliśmy prototypy dresów oraz welurów. Wszystko wymagało dalszej pracy, której podjęłam się już w szwalni w Łodzi.

Zależało mi na zintensyfikowaniu pracy, przerzuceniu ręcznych szablonów do komputera. Mateusz nie dysponował programem do konstruowania oraz drukarką, a digitalizacja w tym przypadku była podstawą.

Szwalnia na wagę złota. 

Teraz już wiem, że znalezienie szwalni godnej zaufania i chcącej wyszywać mniejsze ilości nie jest tak wiele. Moje poszukiwania trwały tygodnie. Telefony, maile, zapytania, zdjęcia prototypów, wizyty. To wszystko trwało.

Na forum polecono mi jedną szwalnię, która szyje dla dużych marek, zadzwoniłam i pojechaliśmy na rozmowę. Nasz pomysł bardzo się spodobał, podjęliśmy się współpracy. Jak się potem okazało wykonaliśmy tam nasze szablony bluz, bomberek, chust, t-shirtów i 3 rozmiarów psich ubrań, które po wyjściu spod ręki projektanta oraz konstruktorki wymagały jeszcze masy poprawek.

Stopniowanie ludzkich ubrań nie ma nic wspólnego z ubraniami psimi. I wtedy zaczęły się wysokie schody. Nastąpił moment załamania. Szwalnia nie daje rady wykonać konstrukcji psiej, sama muszę myśleć gdzie skrócić, gdzie wydłużyć. Konstruktorka dwoi się i troi jak to wykonać. Dajemy sobie spokój, mamy szablony ludzkie i finito…Tylko tyle. zabieramy się za wyszywanie prototypów tym razem w szwalni. Każdy z kim zaczynacie pracę musi przeszyć ubrania by wiedzieć jak je wycenić. 

Psie ubranie w rozmiarze xl jest jedyną dobrze skonstruowaną rzeczą bo było mierzone i poprawiane na Heni, a cała reszta leży bo stopniowanie jest czymś bardzo ciężkim i niezrozumiałym dla doświadczonej konstruktorki pomimo starań i chęci.

Szwalnia pożegnała się z nami i w miły i profesjonalny sposób przekazał nas do innej.

Zostaliśmy z konstrukcjami bluz ludzkich oraz psimi w rozmiarze l, xl, xxl. Nie mieliśmy małych rozmiarów ze względu na brak możliwości stopniowania. Z tym, że L, xl wymagało poprawek.

Do szwalni trafiliśmy dość szybko ale cały proces wyszywania rzeczy trwał od kwietnia do września!

Szwalnia okazała się być profesjonalna, Pani Kasia pomogła nam w poprawkach psich bluz ale niestety nie byliśmy traktowani priorytetowo ze względu na małe ilości wyszyć, chociaż dal nas nie były takie małe. Uzbieraliśmy kilkaset sztuk.

Mierzenie psów w rozmiarach L, XL oraz XXL.

Postanowiłam przyśpieszyć proces twórczy i dawałam ogłoszenie na FB kto ma psa w typie buldożka, amstafa, yorka. Wszystkich psiaków potrzebowałam do przymiarek. Chciałam zobaczyć, gdzie trzeba skrócić zamek na brzuszku, jakiego obwodu mają być rękawki, jakiej długości ma być tułów jakiej szerokości i długości kaptur.

Z dwoma psami udało mi się spotkać, a całą resztę zaczepiałam na ulicy. Chodziłam z notesem i taśmą. Mierzyłam obwody brzuszków, szyi, najpierw mierzyłam wszystkie psy. Potem starałam się wyciągać średnie wielkości z wymiarów psów o podobnych proporcjach i objętościach. Miałam całe stosy kartek, numerków, uwag. Całą rozmiarówkę stworzyłam praktycznie sama na podstawie zmierzonych psów. Jak już wspomniałam stopniowanie konstruktorskie było bardzo uogólnione i tak naprawdę nie nadawało by się do wyszycia.

W szwalni pani Kasia pomogła mi w poprawkach wg moich sugestii, zmniejszyła kapturki, skróciła rękawki w rozmiarze L, i pomogła mi w wykonaniu wersji poszerzonych o 3cm w obwodzie klatki piersiowej.

Można powiedzieć, że w sierpniu otrzymaliśmy finalne próbne wyszycia rozmiarów L, XL oraz XXL, oraz ich wersji poszerzonych.

Produkcja wykonana została na dzień przed targami. Wszystko było na ostatnią chwilę, opóźnione. Wybłagane, wypłakane, bo zawsze były ważniejsze wyszycia, zawsze czegoś brakowało, trochę nas zbywano. Taka prawda.  Ale się udało. Otrzymaliśmy część rzeczy, które mogliśmy pokazać na targach.

Małe jest piękne. XS, S oraz M

Przyszedł czas na stworzenie małych rozmiarów. I znów…..Poprzednia szwalnia nie chciała zając się konstrukcją, obecna nie dysponowała konstruktorką. Przez kilka dni mierzyłam małe psy w typie yorka, maltańczyka, cavaliera i wszelakich maluchów, które napotykałam na ulicy????

O wykroje nowych trzech rozmiarów poprosiłam Mateusza. Pokazałam mu wymiary psiej szyi, obwodu klatki, łapek i innych i poprosiłam by stworzył pod te wymiary wykroje. To również był długi proces, w między czasie nie zostałam zrozumiana i do szwalni wysłaliśmy 3 wykroje, które nie trzymały się proporcji. Byłam zła, każde wyszycie nas kosztowało dużo pieniędzy. Ogólnie cały proces projektowy wyniósł nas kilkanaście tysięcy….

Po czasie udało się. Mieliśmy finalnie trzy najmniejsze rozmiary, na których wyszycie musiałam swoje odczekać????

Tak powstały nasze dresy. Nie wprowadziliśmy od razu pomysłu Mateusza, wyszyliśmy moje zestawienie kolorystyczne czarno-neonowe. Dopiero po jakimś czasie wyszyliśmy ubrania czerwono-niebieskie. Tu pożegnaliśmy się z Mateuszem i sama zaczęłam wyszukiwać materiały, zestawiać ubrania kolorystycznie. Szyjemy natomiast na podstawie kilku wykrojów ze szwalni i od Mateusza. 

W międzyczasie wpadłam na pomysł kurtek przeciwdeszczowych na które jest spore zapotrzebowanie na rynku. Jednak nie spotkałam materiału softshell. Chciałam aby psiaki były zabezpieczone przed deszczem oraz chłodem. Wprowadziliśmy również taśmy odblaskowe tak bardzo potrzebne dla psiaków. Softshell cieszy się dobrą opinią, ale jak to latem, czekamy na sezon jesienno zimowy:)

Na chwilę obecną szyjemy w Warszawie, znacznie przyspieszyło to nasz proces produkcyjny. Oczywiście jak to wszędzie są różne górki oraz dołki. Na dzień dobry musiałam sama przerysować wszystkie wykroje na papier. Musieliśmy je wycinać i każdy fragment dostarczać do szwalni. Ta znów nie jest zdigitalizowana i sprawa się odwróciła. Czasami żałuję, że nie umiem szyć natomiast jakość obecnej szwalni jest naprawdę dobra. Poprzednich zresztą też.

W chwili obecnej pracujemy nad nowymi kolekcjami. Trzymajcie za nas kciuki. Jeśli ktoś będzie miał pytania, będzie chciał się poradzić to zapraszam. Chętnie pomogę.  

Osobne opisy naszych poszczególnych projektów będę zamieszczała w innych wpisach. 

 

 

 

 

Oprogramowanie sklepu internetowego Sellingo.pl